Emily nadal nie przychodzi. Później jej rodzina ostrożnie podchodzi.
Emily ustala jasne zasady: żadnych komentarzy na temat jej ciała, żadnych żartów, żadnych „ukrytych obaw”.
Rachel przesyła egocentryczne przeprosiny. Emily odpowiada jednym zdaniem i utrzymuje granice.
Daniel przekłada miesiąc miodowy i idzie na terapię małżeńską, oświadczając, że nie będzie budował swojego życia z kimś, kto traktuje okrucieństwo jako dekorację.
Ojciec Emily później pojawia się w jej drzwiach, zawstydzony – nie dlatego, że stał się miły, ale dlatego, że świat w końcu zobaczył, co zrobił.
A Emily rozumie prawdziwe zwycięstwo: nie wygrała ślubu.
Zdobyła swoją godność.
Ojciec Emily przyznaje, że był złym ojcem.
Nie przeprasza – tylko przyznaje się do prawdy. Emily mówi mu, że zmiana wymaga lat, a nie słów.
Później Rachel pojawia się sama w drzwiach Emily, bez makijażu i bez widowni.
Po raz pierwszy przyznaje, że ją wykluczyła, bo bardziej dbała o wygląd niż o siostrę.
Szczerze przeprasza.
Emily nie wybacza jej od razu – stawia granice.