„Coś się stało” – powiedziałam. „Po prostu nie tego się spodziewałeś”.
„Co teraz?”
Spojrzałam mu w oczy.
„Teraz ty decydujesz, kogo poślubisz”.
Jego głos złagodniał. „Wybieram ciebie”.
„Dobrze” – powiedziałam. „Bo jeśli spróbuje jeszcze raz, na następnym spotkaniu będą prawnicy”.
Skinął głową i tym razem wydawał się mniej przestraszony siostrą – a bardziej tym, że mnie straci.
Mój telefon znowu zawibrował.
Madeline: Przesadzasz. Jeśli zostawisz rodzinę, nie możesz oczekiwać, że Ryan ci wybaczy.
Spojrzałam na Ryana. Potem odpowiedziałam:
Rodzina nie zastawia pułapek. A Ryan nie potrzebuje twojego pozwolenia, żeby szanować swoją żonę.
Kliknęłam „Wyślij”.
I po raz pierwszy od naszego ślubu nie musiałam sobie na to zasłużyć.
Zastanawiałam się, czy w ogóle na to zasługiwałam.