Nigdy nie powiedziałam kochance mojego męża, że jestem tą słynną chirurg plastyczną, z którą umówiła się na konsultację. Nie rozpoznała mnie w masce i uniformie. Wskazała na moje zdjęcie w telefonie i powiedziała: „Chcę być piękniejsza niż ta stara jędza, która wyszła za mojego chłopaka. Spraw, żebym wyglądała młodziej, żebym w końcu ją zostawiła”. Uśmiechnęłam się tylko pod maską i skinęłam głową. Operacja była arcydziełem. Myślała, że obudzi się z twarzą, która doprowadzi mnie do płaczu z zazdrości. Ale kiedy zdjęli jej ostatni opatrunek, zbladła. Krzyknęła z przerażenia, upuszczając lustro na podłogę. Nie odmłodziłam jej. Użyłam skalpela, żeby wyrzeźbić dokładną, trwałą replikę jej…