Publicité

Nigdy nie powiedziałam kochance mojego męża, że ​​jestem tą słynną chirurg plastyczną, z którą umówiła się na konsultację. Nie rozpoznała mnie w masce i uniformie. Wskazała na moje zdjęcie w telefonie i powiedziała: „Chcę być piękniejsza niż ta stara jędza, która wyszła za mojego chłopaka. Spraw, żebym wyglądała młodziej, żebym w końcu ją zostawiła”. Uśmiechnęłam się tylko pod maską i skinęłam głową. Operacja była arcydziełem. Myślała, że ​​obudzi się z twarzą, która doprowadzi mnie do płaczu z zazdrości. Ale kiedy zdjęli jej ostatni opatrunek, zbladła. Krzyknęła z przerażenia, upuszczając lustro na podłogę. Nie odmłodziłam jej. Użyłam skalpela, żeby wyrzeźbić dokładną, trwałą replikę jej…

Publicité

„Idealnie?” zapytała, a jej głos stłumiły resztki bandaży. „Spodoba mu się? Wygląda jak na zdjęciach, które ci pokazałam?”
„Właśnie o to prosiłaś” – odpowiedziałam. „Chciałaś ją zastąpić. Chciałaś, żeby zapomniała o swoim istnieniu”.
„Tak” – wyszeptała. „Chcę być jedyną osobą, którą widzi”.
Stałam za nią. Sięgnęłam po nożyczki.
Nacięcie. Pierwsza warstwa odpadła.
Kolejne nacięcie. Druga.
Dowiedz się więcej
maska
skalpel
Sprzęt medyczny i urządzenia
Powietrze w pomieszczeniu zdawało się zamarzać. Ostatnia warstwa gazy odpadła z jej skóry.
Blizny były cienkie, niewidoczne.
Wzięłam ze stołu srebrne lusterko. Podałam jej je.
„Patrz” – powiedziałam.
Chloe chwyciła lusterko. Przybliżyła je do twarzy. Uśmiechnęła się, oczekując perfekcji. Spodziewając się młodości.
Mrugnęła.
Jej uśmiech zniknął. Dotknęła policzka. Dotknęła nosa.
Wtedy z jej gardła wydobył się dźwięk: gardłowy, zwierzęcy dźwięk, nie do końca krzyk. To był dźwięk roztrzaskanego umysłu.
Trzask.
Lustro roztrzaskało się o podłogę.
„Co ty zrobiłaś?” krzyknęła, drapiąc się po twarzy. „Co to jest? Wyglądam… Wyglądam staro! Wyglądam… zmęczona!”
Odwróciła się do mnie. Jej oczy – moje oczy – były szeroko otwarte z przerażenia.
Dowiedz się więcej
maska
Skalpel
skalpel
„Zniszczyłaś mnie!” krzyknęła. „Kim jesteś? Zgłoszę cię! Zabiję cię!”
Zamarłam. Uniosłam dłoń do twarzy.
Powoli, ostrożnie zdjęłam maskę chirurgiczną. Zdjęłam czepek, pozwalając włosom opaść – na ten sam kolor, na który je zafarbowała.
Twarz przed nią była dokładnie tą samą twarzą, którą właśnie widziała w stłuczonym szkle. Ten sam nos. Ten sam podbródek. Te same oczy.
„Wyglądasz jak kobieta, którą poślubił” – powiedziałem z uśmiechem.
Chloe sapnęła, cofając się, aż uderzyła w ścianę. „Nie… nie…”
Klamka się obróciła.
„Kochanie? Jesteś gotowa?”
Richard wszedł. Trzymał ogromny bukiet czerwonych róż. Uśmiechał się, niecierpliwie oczekując na zakup.
Zatrzymał się w miejscu.
Zerknął na mnie, gdy zakładałem fartuch.
Potem spojrzał na kobietę na łóżku.
Upuścił kwiaty.
Był uwięziony w pokoju z dwiema wersjami żony, którą zdradził. Jedna trzymała skalpel. Druga krzyczała głosem swojej żony.
Rozdział 5: Dom Luster
„Richard!” krzyknęła Chloe, wyciągając do niego ręce. „Ratunku! Ona zwariowała!”
Richard zatoczył się do tyłu, uderzając w framugę drzwi. Wyglądał jak człowiek po udarze. Jego wzrok błądził dziko między nami.
„Nie dotykaj mnie!” krzyknął, gdy Chloe złapała go za ramię.

Publicité