Publicité

O północy usłyszałam mojego męża i jego kochankę: „Jutro ta willa o powierzchni 700 m² będzie wasza!”. Zaśmiałam się…

Publicité

Skopiowałam nagranie do ukrytego folderu, wysłałam do mojej najlepszej przyjaciółki Sofii i napisałam do niej SMS-a:

„Zachowaj to dla siebie. To pilne. Nie zadawaj pytań. Oddzwonię później”.

Odpisała natychmiast:

„Dobrze”. Rozumiem. Wszystko w porządku?

Wpatrywałam się w wiadomość, zanim odpisałam:

„Na razie”.

Umyłam twarz, włożyłam kremowy golf, o którym Javier kiedyś powiedział, że wyglądam na dwadzieścia lat, i zeszłam na dół. Podczas śniadania ledwo czułam smak jedzenia. Javier postawił przede mną talerz i uśmiechnął się.

„Zjedz dobrze. Czeka nas długa podróż”.

Myślałam tylko: Co mi dzisiaj zrobiłaś?

Nie wiedziałam, gdzie schowałam środki uspokajające, ale obiecałam sobie, że nie wezmę żadnego z tych, które mi dał.

Później w samochodzie wręczył mi dwie tabletki bez etykiety.

„Na chorobę morską” – powiedział. „Dał mi je znajomy lekarz”.

Udawałam, że w to wątpię.

„Kupię je, jak będziemy bliżej gór”.

Uśmiechnął się, ale przez chwilę dostrzegłam błysk w jego oku: irytację, może podejrzliwość.

Podróż trwała dalej. Wyszło słońce. Droga zaczęła się piąć w górę. W oddali pojawiły się znaki górskie.

Wtedy zadzwonił mój telefon.

Moja teściowa.

Odebrałam i włączyłam głośnik.

Aby uzyskać pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ ze znajomymi na Facebooku.

Publicité