„Ten człowiek sprawia kłopoty” – poskarżyła się Glenda. „To najwyraźniej nie jest prawdziwy klient”.
Pan Chua bez wahania krzyknął: „Ochrona! Natychmiast ich zabrać. Niszczą atmosferę w moim sklepie!”.
Ramon wyciągnął z kieszeni duży plik równo ułożonych banknotów.
„Zapłacę gotówką” – powiedział stanowczo.
Zamiast się wycofać, Glenda prychnęła.
„Te pieniądze są kradzione! Nie da się ich uczciwie zarobić. Strażniku, aresztuj go!”.
Nina wybuchnęła płaczem.
„Tato, chodź… Boję się”.
Ramon pochylił się i mocno ją przytulił.
„Nie zrobiliśmy nic złego” – wyszeptał.
Strażnik złapał Ramona za ramię.
KIEDY PRZYBYŁ PRAWDZIWY WŁAŚCICIEL
„STÓJ”.
W sklepie rozległ się władczy głos.