Stał tam w deszczu, a serce waliło mu w dłonie, uderzając o parasol.
Po drugiej stronie słuchawki zapadła cisza. Potem kolejne słowa Grace uderzyły go jak cios.
„To takie dziwne. On nawet nie wie, że to jego córka”.
Mika wstrzymał oddech.
Wyszeptał do siebie: „Nasza córka?”
Nawet deszcz nie był w stanie zagłuszyć prawdy.
Cofnął się o krok.
Teraz wszystko nabrało sensu.
Naszyjnik.
Twarz małej dziewczynki.
To, co czuł, kiedy się śmiała.
Ból w oczach Grace.
Mika kochał tę małą dziewczynkę od tygodni, nie rozumiejąc dlaczego.
Teraz wiedział.
To była jego krew.
A on zostawił ją, zanim się urodziła.
Nie mógł dłużej czekać.
Serce waliło mu jak młotem. Koszula była przemoczona, ale nie dbał o to.
Pchnął drzwi do kabiny Grace, obejmując ją mocno piersią, a jego oczy płonęły.
Grace podskoczyła z podłogi w szoku.
„Mika…”
„Dlaczego mi nie powiedziałaś?” krzyknął drżącym głosem. „Dlaczego mi nie powiedziałaś, że jest moja?”
Łzy spływały po policzkach Grace, gdy starała się zachować siły.
„Bo nie chciałam twojego współczucia” – odpowiedziała. „Bo już raz mnie zostawiłeś bez słowa. Myślałam, że znowu znikniesz. Myślałam, że jak ci powiem, to przyjdziesz po nią i znowu odejdziesz”.
„Nie wiedziałam” – wyszeptała Mika. „Nie wiedziałam, że mam córkę. Ale teraz wiem i czuję to w duszy”.
Uklęknął. Nie miało znaczenia, że podłoga była mokra. Nie miało znaczenia, że Hope patrzyła na nich szeroko otwartymi oczami zza zasłony.
„Kocham ją. Chcę ją wychować. Chcę być obecny w jej życiu każdego dnia”.
Spojrzał na Grace drżącym głosem.
„I ciebie też pragnę. Nie chcę marnować ani jednego dnia. Proszę… wyjdziesz za mnie?”
Przytłoczona i drżąca Grace zakryła usta.
W tym momencie telefon Miki zawibrował.
Na ekranie pojawiła się wiadomość głosowa od Tiany.
„Mika, proszę, nie podejmuj żadnych decyzji, zanim nie porozmawiamy. Mam ci coś ważnego do powiedzenia”.
Wpatrywał się w telefon.
Jedna z decyzji złamałaby serce.
Druga mogłaby złamać jego.
Mika milczała przez długi czas.
Spojrzał na Grace – kobietę, która kiedyś oddała mu swoje serce.
Potem powoli odwrócił głowę i zobaczył Hope.
Stała w milczeniu przy drzwiach, jej drobne dłonie ściskały zasłonę, a oczy pełne były pytań.
Zrobiła mały krok naprzód.
„Czy naprawdę jesteś moim ojcem?”
Mika poczuł, jak jego serce pęka, a potem ożywa.
Uklęknął i rozłożył ramiona.
Pobiegła im na spotkanie, nie czekając na odpowiedź.
Trzymał ją mocno, jakby czekał na tę chwilę całe życie.
„Tak, moja mała gwiazdeczko” – wyszeptał w jej włosy. „I nigdy cię już nie opuszczę”.
Grace w milczeniu otarła łzy. (Wygenerowany obraz)
Mika powoli wstał, wyjął z kieszeni pierścionek – ten, który trzymał od wczoraj, ten, który przeznaczył dla Tiany – i ostrożnie położył go na drewnianym stole.
„Kocham cię” – powiedział cicho. „Grace… ale najpierw muszę coś jeszcze zrobić”.
Odwrócił się i wyszedł na wieczorne światło.
Wiatr ucichł. Niebo było spokojne.
Ale wiele kilometrów dalej, drogą w kierunku wioski, pędził czarny samochód.
W środku Tiana siedziała z ręką na brzuchu, z oczami zaczerwienionymi od płaczu.
Szepnęła do siebie:
„To jego… po prostu jeszcze nie wie o dziecku”.
Tiana była w ciąży.
A Mika wciąż nie wiedziała.
Co się stanie, kiedy się dowie?
Będzie rozdarty między dwiema opcjami.
Podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzach.
Co powinien zrobić?
Wybrać Hope i jej matkę, Grace — czy zostać z Tianą, która spodziewa się jego syna?
Dalej»