Rozmawiałam z Javierem kilka razy.
„Javi, coś jest nie tak. To nienormalne, że nic nie je. Jest o wiele za chuda” – powiedziałam mu pewnego wieczoru.
Westchnął, jakby rozmawiał o tym zbyt często.
„Przyzwyczai się. Z jej biologiczną matką było jeszcze gorzej. Daj jej czas”.
W jego tonie było coś, co mnie nie przekonało – mieszanka znużenia i unikania. Ale nie naciskałam; pomyślałam, że może po prostu musi się przyzwyczaić.
Tydzień później Javier musiał wyjechać do Madrytu na trzy dni do pracy. Tego pierwszego wieczoru, kiedy sama sprzątałam kuchnię, usłyszałam za sobą ciche kroki. To była Lucía w pogniecionej piżamie i z poważnym wyrazem twarzy, jakiego nigdy wcześniej nie widziałam.
„Nie możesz spać, kochanie?” – zapytałam, kucając.
Jeśli chcesz kontynuować, kliknij przycisk pod reklamą ⤵️