Publicité

Po rozwodzie dostałam nową pracę i codziennie zostawiałam kilka monet dla schorowanej staruszki, która siedziała przed sklepem. Pewnego dnia, kiedy jak zwykle schyliłam się, żeby odłożyć pieniądze, nagle mocno chwyciła mnie za rękę i wyszeptała: „Tak wiele dla mnie zrobiłaś. Nie wracaj dziś do domu. Jutro zatrzymaj się w hotelu – coś ci pokażę”.

Publicité

„Och, po prostu byłam ciekawa. Czy to długa podróż?”

„W porządku. Dworzec kolejowy jest niedaleko”. Unikała podania adresu. W tym pytaniu było coś dziwnego.

Kevin skinął głową, napił się wody i wrócił na swoje miejsce przy wejściu. Simone stała dalej w korytarzu, trzymając szklankę, i patrzyła, jak odchodzi. Dlaczego nagle zainteresował się tym, gdzie ona mieszka? Wcześniej prawie nie rozmawiali, a jego nagłe zainteresowanie wydawało się podejrzane.

Wróciwszy do biura, Simone próbowała skupić się na pracy, ale jej myśli wciąż wracały do ​​porannej rozmowy z panią Jenkins. Do lunchu niemal przekonała samą siebie, że to wszystko jest absurdalne – fantazje starszej kobiety – i że nie powinna się tym przejmować. Ale strach nie dawał jej spokoju.

O trzeciej po południu wszedł Victor Sterling. Dyrektor wydawał się zamyślony i trzymał teczkę z dokumentami. „Simone, mam do ciebie pytanie” – zaczął, odsuwając krzesło od jej biurka. „Te faktury z marca. Sprawdziłaś je?”

Simone wzięła teczkę i przekartkowała dokumenty. Były to standardowe podsumowania pracy, które przetworzyła w poprzednim miesiącu.

„Tak, sprawdziłam. Dlaczego? Co jest nie tak?”

„Brakuje podpisów klientów na trzech zestawieniach. Widziałaś je?”

Simone zmarszczyła brwi i uważnie przyjrzała się dokumentom. Victor miał rację. Na trzech zestawieniach brakowało podpisu klienta. To było dziwne. Zawsze sprawdzała takie rzeczy.

„Nie, nie zauważyłem tego. Kiedy je otrzymałem, podpisy tam były. Pamiętam to, bo specjalnie porównałem je z księgą główną”.

Dyrektor potarł kark.

„Hmm. Dobrze. Może coś mylę. Dzięki”.

Wyszedł, a Simone została na swoim miejscu, wpatrując się w zamknięte drzwi. Coś ewidentnie było nie tak. Pamiętała wyraźnie, że sprawdziła wyciągi i że podpisy tam były. Czy mogła się pomylić? Mało prawdopodobne. Piętnastoletnie doświadczenie w księgowości nauczyło ją precyzji.

Reszta dnia minęła w napięciu. Simone kilkakrotnie przyłapała się na tym, że nasłuchuje dźwięków dochodzących zza drzwi i zaskoczyły ją kroki na korytarzu. Kiedy w końcu wybiła szósta, zebrała swoje rzeczy i wyszła z biura.

Na zewnątrz było ciemno, a latarnie uliczne były zapalone. Simone szła autopilotem w kierunku sklepu MARTA, podążając swoją zwykłą trasą, ale nagle się zatrzymała. Słowa pani Jenkins: Nie idź do domu.

Stała na środku chodnika, a ludzie ją omijali. Co miała zrobić? Wysłuchać staruszki czy uznać, że to tylko dziwactwo staruszki? Ale w oczach pani Jenkins był strach. Prawdziwy, autentyczny strach. A potem dziwne pytanie Kevina o to, gdzie mieszka, i incydent z fakturami, na których nagle zabrakło podpisów.

Simone sięgnęła po telefon, otworzyła przeglądarkę i zaczęła szukać tanich hoteli w pobliżu na dłuższy pobyt. Znalazła jeden niedaleko. Cena była akceptowalna. Zarezerwowała pokój na noc, zapłaciła kartą i poszła pod wskazany adres.

Hotel mieścił się w starym budynku przy cichej ulicy. Recepcjonistka, senna młoda kobieta o różowych włosach, wręczyła jej elektroniczny klucz do pokoju czteroosobowego. Simone weszła na drugie piętro, otworzyła drzwi i zobaczyła dwa łóżka piętrowe. Pokój był pusty.

Położyła torbę na dolnym łóżku, usiadła i wpatrywała się w ścianę. Co ona robi? Dlaczego słucha bezdomnej staruszki? Może powinna była po prostu wrócić do domu, przespać się i zapomnieć o tym dziwnym dniu. Ale strach nadal ją dręczył.

Simone sięgnęła po telefon i wysłała wiadomość do swojej przyjaciółki Sierry.

Nie będę dziś spać w domu. Wyjaśnię później.

Sierra odpisała minutę później.

W końcu znalazłaś mężczyznę?

Simone nie odpowiedziała. Położyła się na łóżku i wpatrywała w sufit. Na zewnątrz miasto huczało. Gdzieś rozbrzmiewały klaksony samochodów, a ona słyszała głosy przechodniów. Simone zamknęła oczy i próbowała zasnąć, ale sen nie nadchodził.

Jej myśli krążyły. Pani Jenkins, jej słowa, dziwne pytanie ochroniarza Kevina, brakujące podpisy na fakturach. Próbowała wyciągnąć logiczny wniosek. Co, jeśli to wszystko jest ze sobą powiązane? Co, jeśli w pracy dzieje się coś nielegalnego, a ona dowiedziała się o tym przypadkiem? Ale nic nie wiedziała. Po prostu wykonywała swoją pracę, przetwarzała dokumenty, prowadziła dokumentację.

Nagle Simone usiadła na łóżku. Co, jeśli ją wykorzystują? Może fałszywe dokumenty przeszły przez jej ręce, a ona nawet o tym nie wiedziała. Nie, to bzdura. Chciała…

Publicité