Stałem w kącie kliniki, a rytmiczny, przerażający świszczący oddech mojego syna, cierpiącego na niewydolność płuc, doprowadzał mnie na skraj szaleństwa. Lekarz gorączkowo próbował założyć drugą kroplówkę, krzycząc polecenia do pielęgniarki po hiszpańsku.
Nacisnąłem przycisk połączenia obok imienia matki. W uchu rozbrzmiał mi międzynarodowy dzwonek. Każda sekunda wydawała się godziną. Każdy sygnał to całe życie, które Leo tracił.
Beatrice odebrała po czwartym sygnale.
Hałas w tle stanowił jaskrawy kontrast z rozpaczliwymi krzykami w mojej głowie. Słyszałem elegancki, rytmiczny plusk fal oceanu, brzęk kryształowych kieliszków do szampana i zespół smooth jazzowy grający skoczną melodię.
„Klaro, kochanie!” – głos Beatrice rozbrzmiał z głośnika, bełkotliwy od drogiego, rocznikowego wina i ociekający arogancką euforią. „Po prostu nie uwierzysz, jaką noc spędzamy na tym jachcie! Morze Śródziemne jest boskie!”
„Mamo” – wyszeptałam, a gardło rozdarł mi ochrypły, urywany szloch. „Mamo, posłuchaj mnie. Leo umiera. Jest w szoku anafilaktycznym. Jesteśmy uwięzieni na wyspie, a ja potrzebuję natychmiast pięćdziesięciu tysięcy dolarów na helikopter Medevac, żeby uratować mu życie. Fundusz ratunkowy jest pusty. Gdzie są pieniądze?!”
Beatrice westchnęła ciężko, dramatycznie. Brzmiało to jak głęboka irytacja, jakbym przerwała film, żeby poskarżyć się na stłuczony palec u nogi.
„Klaro, proszę, przestań tak histeryzować” – zganiła mnie Beatrice tonem ociekającym protekcjonalnością. „Jesteśmy na ekskluzywnej aukcji VIP na pokładzie głównym. Daphne próbuje zwrócić na siebie uwagę miliardera technologicznego z Genewy i koniecznie potrzebowała czegoś spektakularnego. Wygraliśmy zapierający dech w piersiach naszyjnik z diamentami. To naprawdę inwestycja”.
Wzrok zamglił mi się z powodu gorącej, oślepiającej furii. „Ukradłaś sto pięćdziesiąt tysięcy dolarów z funduszu awaryjnego na naszyjnik?! Podczas gdy mój syn się dusi?!”
Z głośnika dobiegł kolejny głos, piskliwy i chichoczący. To była Daphne.
„Mamo, powiedz jej, żeby naprawiła tę głupią kartę kredytową!” krzyknęła Daphne, nachylając się do telefonu. „Konsjerż jachtu mówi, że transakcja dotycząca podatku od luksusu została zastrzeżona! Nie stracę tego diamentu przez bank.