Kiedy wsiedliśmy do samochodu, Sarah drżała. „Prowadź, mamo” – powiedziała, patrząc na dom, jakby spodziewała się czegoś strasznego. „Uciekaj stąd. Wyjaśnię ci wszystko po drodze”.
Odpaliłam samochód, a w mojej głowie kłębiło się tysiąc pytań. Co mogło być aż tak poważnego? To właśnie kiedy zaczęła mówić, cały mój świat się zawalił.
„Richard próbuje cię zabić, mamo” – powiedziała, a słowa wydobyły się z niej niczym zdławiony szloch. „Słyszałam go wczoraj wieczorem przez telefon, jak mówił o dosypaniu ci trucizny do herbaty”.
Wcisnęłam hamulec, omal nie uderzając w tył ciężarówki stojącej na światłach. Całe moje ciało zamarło i przez chwilę nie mogłam oddychać, a co dopiero mówić. Słowa Sary brzmiały absurdalnie, jak z taniego thrillera.
„Co, Sarah? To wcale nie jest śmieszne” – zdołałam w końcu powiedzieć, słabszym głosem, niż bym chciała.
„Myślisz, że żartowałabym o…