Rozdział 1: Pułapka porcelanowa
Kiedyś wierzyłem, że lojalność rodzinna to dług spłacany w milczeniu – księga wiecznie na minusie, niezależnie od tego, ile duszy z siebie spłaciłem. Przez trzydzieści cztery lata odgrywałem swoją rolę w wielkim teatrze Bożego Narodzenia Rodziny Matthews , spektaklu reżyserowanego z żelazną pięścią przez moją matkę, Margaret .
W tym roku jadalnia przypominała raczej starannie skalibrowaną pułapkę niż sanktuarium. Obrus był gładki, oślepiająco biały, wyprasowany do tego stopnia, że wydawał się wręcz nieprzyjazny. Porcelana Noritake , która ukazywała światło dzienne dokładnie dwa razy w roku, lśniła pod żyrandolem zimnym, drapieżnym blaskiem. Każda świeca była ustawiona z obsesyjną, matematyczną precyzją, jakby jeden milimetr odchylenia mógł rozsypać całą fasadę naszego „idealnego” życia.