Na jej twarzy pojawiła się ogromna fala ulgi. „Nie martw się, kochanie. Rozumiem. To normalne, że się denerwujesz, widząc zmiany w tak ważnych liczbach. Dlatego chciałam poczekać, aż wszystko się wyjaśni, zanim ci je pokażę”.
„Bank stwierdził, że konta zostały zablokowane”.
Cień przemknął mu przez twarz.
„To tymczasowe. Doszło do drobnego nieporozumienia w sprawie dokumentów administracyjnych. Angela, nasza doradczyni, właśnie to wyjaśnia. Do poniedziałku wszystko powinno być w porządku”.
Angela Torres, specjalistka ds. oszustw finansowych, jest poszukiwana w trzech stanach.
Amira skinęła głową, jakby w to wierzyła. „Czuję się taka głupia” – powiedziała. „Zadzwoniłam nawet do Isaiaha. Spanikowałam. Zadzwoniłam do brata po raz pierwszy od trzech lat”.
Thomas zamarł.
„Rozmawiałaś z Isaiahem?”
„Chwileczkę” – powiedziała szybko. „Wstydziłam się mu powiedzieć, że podejrzewam własnego męża o… no wiesz”. Zaśmiała się cicho. „Rozłączyłam się, kiedy zdałam sobie sprawę, jak absurdalnie zabrzmiałam”.
Thomas nieco się rozluźnił. „Co mu powiedziałaś?”
„Nic specjalnego. Po prostu myślałam, że mogą być jakieś problemy finansowe, ale rozłączyłam się, zanim zdążyłam powiedzieć coś więcej”. Ujęła go za rękę. „Thomasie, przepraszam, że odwołałam kolację. Przepraszam, że ci nie zaufałam. Przepraszam, że pozwoliłam, by moje lęki sprawiły, że zachowałam się niekontrolowanie”.
„Hej”. Uniósł dłoń do ust i delikatnie pocałował go w kostki palców. „Nie jesteś szalony. Jesteś ostrożny. To jedna z rzeczy, które w tobie cenię”.
Urządzenie nagrywające, które dała jej Janet, nagrało każde słowo, każde kłamstwo, każdą manipulację. Ale kiedy siedziała tam i patrzyła, jak Thomas tak perfekcyjnie odgrywa rolę kochającego męża, zrozumiała, dlaczego tak wiele kobiet wpadło w jego pułapkę.
Był niesamowicie dobry w tym, co robił.
„A co teraz będzie?” zapytała.
„Teraz idziemy spać” – powiedział Thomas, zamykając laptopa. „A w poniedziałek, kiedy konta zostaną odblokowane, oficjalnie przedstawię cię Angeli. Będziesz mógł wtedy przejrzeć wszystkie dokumenty i zadać jej wszystkie pytania. Chcę, żebyś czuł się całkowicie swobodnie we wszystkim, co robimy”.
Poniedziałek.
Dało mu to trzy dni na przygotowanie pułapki razem z Robertem i Janet.
„Wydaje mi się to idealne” – powiedziała, pozwalając mu ściągnąć się z kanapy. „Thomas”.
„Tak?”
„Kocham cię i ufam ci. Przepraszam, że o tym zapomniałam, choćby na chwilę”. »
Uśmiechnął się i przez chwilę dostrzegła błysk w jego oczach – coś zimnego i wyrachowanego, całkowicie kontrastującego z jego ciepłym wyrazem twarzy.
„Też cię kocham, Amiro” – powiedział. „Bardziej, niż kiedykolwiek będziesz w stanie pojąć”.
Kiedy wchodzili razem po schodach, telefon Amiry zawibrował: to była wiadomość od Janet.
Otrzymałam wszystko. Dobra robota. Faza 2 zaczyna się jutro.
Thomas już rozmawiał przez telefon, gdy weszli do pokoju. Jego głos był cichy i natarczywy, gdy rozmawiał z kimś o przyspieszeniu harmonogramu i rozwiązaniu komplikacji.
Amira położyła się obok mężczyzny, który przez dwa lata badał jej słabości, rozszyfrowywał jej nawyki i planował jej upadek. Mężczyzny, który myślał, że wygrał.
Mężczyzny, który miał odkryć, że niedocenił niewłaściwej kobiety. Niedzielny poranek był szary i deszczowy, co odzwierciedlało nastrój Amiry, gdy siedziała przy kuchennym stole. Obserwowała Thomasa przygotowującego śniadanie z jego zwykłą, swobodną pewnością siebie. Nucił cicho podczas gotowania i od czasu do czasu posyłał jej ten ciepły, pełen miłości uśmiech, który kiedyś roztapiał jej serce.
Teraz przyprawiał ją o gęsią skórkę.
Głos Janet trzeszczał cicho w prawie niewidocznej słuchawce.
„Od wczoraj wykonał siedem telefonów, wszystkie z telefonów jednorazowych. Wszystkie rozmowy dotyczyły przyspieszenia projektu i rozwiązania sytuacji z Richardsonem. Wie, że coś jest nie tak, ale wciąż próbuje uratować operację”.
Amira upiła łyk kawy i patrzyła, jak jej mąż – mężczyzna, którego teraz znała jako Tommy'ego Richiego z Newark – przewraca naleśniki z zadziwiającą łatwością. Prawdopodobnie tak samo przygotowywał śniadanie dla Patricii Collins. I dla Susan Miller. I dla wszystkich innych. „Jesteś dziś rano bardzo cicha” – powiedział Thomas, zerkając przez ramię. „Czy nadal masz problemy finansowe?”
„Trochę” – przyznała. „Ciągle myślę o tym, co by się stało, gdybym wczoraj nie spanikowała. Co by było, gdybym poczekała i powiedziała ci najpierw, zamiast trzymać wszystko w tajemnicy?”
Thomas postawił przed nią talerz naleśników, jego ruchy były precyzyjne i opanowane.
„Kochanie, zrobiłaś to, co uważałaś za słuszne. Nie jestem z tego powodu zła”.
Ale wyczuła napięcie w jego ramionach, lekkie ściągnięcie wokół oczu.