„To bardziej skomplikowane. On ewidentnie był w to zamieszany, ale wygląda na to, że twoi rodzice też nim manipulowali. Fakt, że skłamali co do kwoty, jaką dostali za pierścionek, wskazuje, że go również oszukali. Dobry prokurator mógłby mu zaproponować ugodę, żeby zeznawał przeciwko nim”.
„Nie chcę, żeby Tyler poszedł do więzienia” – powiedziałem ku własnemu zaskoczeniu. „Całe życie był rozpieszczany. Nigdy nie dowiedział się, jakie są konsekwencje”.
„O ugodach porozmawiamy później” – powiedziała Patricia. „Na razie musisz zebrać wszystkie dokumenty finansowe”.
Po jej odłożeniu słuchawki otworzyłem laptopa, żeby sprawdzić swój raport kredytowy. To, co zobaczyłem, przyprawiło mnie o dreszcze. Było tam siedem kart kredytowych na moje nazwisko, których nie rozpoznałem, wszystkie wykorzystane do granic możliwości. Łączny dług: 43 000 dolarów. Dodatkowo miałem dwa kredyty osobiste – jeden na 15 000 dolarów i jeden na 10 000 dolarów.
„Sześćdziesiąt osiem tysięcy” – wyszeptałem. „Obarczyli mnie 68 000 dolarów długu”.
Mark spojrzał mi przez ramię na ekran. „Kiedy te konta zostały otwarte?”
Sprawdziłem daty. Pierwsze zostało otwarte trzy lata temu, dokładnie wtedy, gdy zacząłem płacić czynsz za komórkę lokatorską. Najnowsze zostało otwarte w dniu, w którym trafiłem do szpitala.
Zadzwonił mój telefon. Dzwonił Tyler.
„Nie rozłączaj się” – powiedział szybko. „Jestem w samochodzie. Właśnie wyszedłem z domu. Muszę ci coś powiedzieć”.
„Co?” – zapytałem, zbyt zmęczony, by dalej walczyć.
„Nie było inwestorów” – odparł Tyler. „Impreza nie miała charakteru biznesowego. Miała na celu spłatę moich długów. Jestem winien pieniądze kilku podejrzanym typom. Długi hazardowe”. Moi rodzice o tym wiedzą. Impreza była ich pomysłem, żeby wyglądało na legalne, ale pieniądze poszły prosto na spłatę moich długów. »
« Ile jesteś winien? »
„Dług zaciągnięty, czas przeszły”. 30 000. Gdybym nie zapłacił, zrobiliby mi krzywdę. Może nawet gorzej. Mama powiedziała, że twój pierścionek to jedyny sposób na uratowanie mi życia.
« Więc manipulowali tobą emocjonalnie, żebyś zgodził się mnie okraść. »
Tyler wziął głęboki oddech. « Nie. No właściwie tak, ale mogłem odmówić. Powinienem był odmówić. Pomyślałem o tym, co powiedziała Brittany. Uratowałeś dziecko jej kuzyna. Ratujesz ludzi każdego dnia. A kiedy umierałeś, okradłem cię. Kim mnie to czyni? »
«Nie wiem, Tyler», powiedziałem cicho. «Jakim człowiekiem chcesz być?»
Zapadła długa cisza. « Nie tym. »
«Angelica, jest jeszcze coś. Dom – babcia ma rację. Jest właścicielką. Widziałem dokumenty. Moi rodzice planują podrobić jej podpis, żeby wstawić go na swoje nazwisko. Mają znajomego prawnika, który twierdzi, że potrafi antydatować dokumenty. Zamierzają twierdzić, że ma demencję.
„Tyler, to znęcanie się nad osobami starszymi. To poważna sprawa”.
„Wiem. Jutro idę na policję. Mam kopie wszystkiego: dokumentów, nagrań ich rozmów. Zacząłem nagrywać miesiąc temu, kiedy zdałem sobie sprawę, że coś jest naprawdę nie tak”.
„Dlaczego miałbyś mi teraz pomóc?” zapytałem. „Bo po raz pierwszy w życiu widzę to wyraźnie. Nie tylko cię okradli, Angelico. Ukradli też moją przyszłość. Za każdym razem, gdy pomagali mi wyjść z kłopotów, osłabiali mnie. Mam 25 lat i nie mogę nawet napisać CV, bo nigdy niczego nie osiągnąłem. Umierałeś, a moim największym zmartwieniem była impreza. Nie chcę być taki”.
„Dokąd idziesz?” zapytałem.
„Rodzice Marka” – powiedział ku mojemu zaskoczeniu. „Zadzwoniłem do nich. Twoja przyszła teściowa jest naprawdę niesamowita. Powiedziała: »Każdy, kto chce się zmienić, zasługuje na szansę«. Ma znajomego, który prowadzi firmę budowlaną i może mi dać pracę. Prawdziwą pracę. Zaczynając od zera”.
„Tyler…”
Przerwał mi. „Oddam ci wszystko, co do grosza. Zajmie mi to lata, ale zrobię to. I będę zeznawał przeciwko moim rodzicom. Muszą ponieść konsekwencje, ja też”.
Rozłączył się, zostawiając Marka i mnie patrzących na siebie.
Mój telefon zawibrował z powodu e-maila od Patricii Winters. W temacie wiadomości widniał: «Pilne. Sprawdź swoje ubezpieczenie na życie».
Drżącymi palcami otworzyłem wiadomość. Patricia trochę poszperała. Okazało się, że na moje nazwisko wystawiono trzy polisy na życie, o których nic nie wiedziałem, każda warta 500 000 dolarów. Beneficjentami byli Jennifer i Robert, a Tyler był drugim beneficjentem. Opłacili składki z mojego czynszu.
Zainkasowaliby 1,5 miliona dolarów, gdybym umarł.
„Planowali mnie zabić” – powiedziałem, kiedy w końcu dotarła do mnie rzeczywistość.
Mark przyciągnął mnie do siebie. „Ale ty tego nie zrobiłeś. Jesteś tutaj. Nadal żyjesz i sprawimy, że zapłacą za wszystko, co zrobili”.
„Pierścionek” – powiedziałem.