Mark westchnął dramatycznie. „Sienna, proszę, nie zaczynaj z tym”.
„Mówię poważnie” – warknęła. Wstała, rozejrzała się po stole, a potem wbiła we mnie wzrok. „Było tutaj”.
Teściowa ostrożnie odstawiła kieliszek. „Może wyślizgnął mi się z ręki…”
„Nie wyślizgnął się” – przerwała Sienna. Potem spojrzała prosto na mnie.
„Zabrałaś go”.
Oskarżenie wylądowało w pokoju niczym stłuczony talerz.
Mrugnęłam. „Co?”
Sienna obeszła stół i podniosła głos, żeby wszyscy mogli usłyszeć. „Nie udawaj niewiniątka. Ciągle patrzysz na cudze rzeczy. Jakbyś się bała, że ci nie wystarczy”.
Moja twarz poczerwieniała – nie z poczucia winy, ale z absurdalności bycia oskarżoną na oczach wszystkich. Evan natychmiast się do niej odwrócił.
„Sienna, przestań”.
Ale Mark jej nie powstrzymał. Wręcz przeciwnie, wydawał się niemal rozbawiony.
„Nie wziąłem twojego portfela” – powiedziałem spokojnie.
Sienna przechyliła głowę z zadowolonym uśmiechem. „Więc nie będziesz miał nic przeciwko, jeśli zajrzę”.
Wskazała na torbę stojącą obok mojego krzesła – tę, w której zawsze trzymałem laptopa i przekąski dla naszego siostrzeńca. Otworzyłem ją wcześniej, żeby wyjąć kabel do ładowania, więc zamek był nadal lekko rozpięty.
„Proszę bardzo” – powiedziałem spokojnie.
Sienna bez wahania sięgnęła do środka. Z udawaną odrazą przeszukała moją torbę, po czym wyciągnęła skórzany portfel – swój portfel – i uniosła go triumfalnie.
„Widzisz?” – powiedziała kpiąco. „Wiedziałam”.
Czytaj więcej na następnej stronie
Aby uzyskać pełny dostęp, możesz również kliknąć na Öppna-knappen (>), a także zobaczyć DELA z postem na Facebooku.