W jej oczach błysnęła wściekłość. „Wrobiłaś mnie!”
„Chroniłam się”.
Mark w końcu się odezwał. „Sienna… powiedz, że nie…”
Natychmiast odwróciła się do niego. „Oczywiście, że tak! Musiała dostać nauczkę”.
W pomieszczeniu rozległ się szmer.
„Naukę?” powtórzył z niedowierzaniem mój teść.
Sienna buntowniczo uniosła brodę. „Przychodzi tu i zachowuje się, jakby była kimś wyjątkowym. Jakby była lepsza od wszystkich tylko dlatego, że pracuje i jest mężatką”.
Głos Evana drżał z gniewu. „To moja żona”.
Sienna gorzko się zaśmiała. „I to twój problem”.
Moja teściowa nagle wstała. „Właśnie o to chodzi. W tym domu…”
„Och, proszę” – przerwała jej Sienna. „Pozwalasz mi robić to, co chcę, tylko dlatego, że bardziej mnie lubisz”.
Ten komentarz uderzył moją teściową jak grom z jasnego nieba.
Twarz Marka poczerwieniała. „Sienna, przestań gadać”.
Ale Sienna już wyszła z siebie. Wskazała na mnie gniewnie.
„Chciałaś uwagi? No cóż, gratulacje”.
„Nie chciałam uwagi” – odpowiedziałam spokojnie. „Chciałam, żeby prawda została udokumentowana”.
Teść mówił cicho, ale stanowczo.
„Oddaj mi portfel”.
Po krótkim wahaniu Sienna rzuciła go na stół.
Evan ścisnął moją dłoń pod stołem. Czułam, jak drży – nie z wątpliwości, ale dlatego, że zdawał sobie sprawę, jak długo tolerowano takie zachowanie.
Wtedy teść wypowiedział słowa, które wszystko zmieniły.
„Wychodzisz” – powiedział do Sienny. „Natychmiast”.
Wpatrywała się w niego. „Słucham?”
„To mój dom” – powiedział. „A dziś wieczorem pokazałeś, że nie zasługujesz na miejsce przy tym stole”.
Sienna rzuciła mi ponure spojrzenie, po czym wściekła wybiegła z domu.
Uśmiechnąłem się tylko lekko.
„Och” – powiedziałem cicho. – „Już koniec”.