Ale mój ojciec miał inne plany. Radykalne, szokujące i całkowicie odbiegające od wszelkich norm społecznych, do tego stopnia, że kiedy mi o tym powiedział, pomyślałem, że go źle zrozumiałem. Powiedział: „Wyjdziesz za mąż za Josiaha, kowala. Zostaniesz jego żoną”.
Spojrzałem na mojego ojca, pułkownika Richarda Whittemore'a, właściciela 5000 akrów ziemi i 200 niewolników, i byłem przekonany, że oszalał.
Najpierw opowiem wam o Josiahu. Nazywałem go „Potworem”. Miał ponad 180 cm wzrostu i ważył 127 kg twardych mięśni, wykutych latami ciężkiej pracy w kuźni.
Jego dłonie potrafiły zginać żelazne pręty, a jego twarz przerażała każdego, kto wchodził do pokoju. Ludzie się go bali, zarówno niewolnicy, jak i ludzie wolni.
Biali goście odwiedzający naszą farmę gapili się na niego i szeptali: „Widziałeś, jaki ten człowiek jest wielki?”. A Timor ma potwora w swojej kuźni.
Ale oto coś, o czym nikt nie wiedział, coś, co wkrótce miałam odkryć: Josiah był najżyczliwszym człowiekiem, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Mój ojciec wezwał mnie do swojego biura w marcu 1856 roku, miesiąc po odrzuceniu przez Fostera i po tym, jak straciłam wszelką nadzieję na życie jako singielka.
Powiedział mi wprost: „Biały mężczyzna cię nie wyda za mąż”. To prawda. Ale potrzebujesz ochrony.
Kiedy umrę, spadek przypadnie twojemu kuzynowi Robertowi.
Sprzeda wszystko, da ci kilka centów i uzależni cię od dalekich krewnych, którzy nie będą się tobą opiekować. Powiedziałam, doskonale wiedząc, że to niemożliwe: „W takim razie zostaw spadek mnie”.
„Prawo stanu Wirginia na to nie pozwala”. „Kobiety nie mogą dziedziczyć same, a już na pewno nie…”. Wskazała na swój wózek inwalidzki i nie mogła dokończyć zdania.
„Więc co sugerujesz?”. „Josiah jest najpotężniejszym człowiekiem w tej herezji”. Jest inteligentny; tak, wiem, że potrafi czytać sekrety, więc nie bądź zaskoczona. Jest zdrowy, sprawny i, jak słyszałam, ma dobre serce pomimo swojej postury.
Nie zostawi cię, bo ma prawny obowiązek zostać. Będzie cię chronić, troszczyć się o ciebie i zapewniać byt.
Logika była przerażająca i nieugięta. Zapytałam go: „Czy go poprosiłeś?”. Odpowiedział: „Jeszcze nie”. Chciałam ci to powiedzieć pierwsza. „Co, jeśli mnie odrzucisz?”.
Twarz mojego ojca zdawała się w tamtej chwili postarzała o dziesięć lat. „Wciąż próbuję znaleźć ci białego męża i oboje wiemy, że mi się nie uda”.
A po mojej śmierci spędzisz życie jako adoptowany syn, zależny od dobroci krewnych, którzy postrzegają cię jako ciężar. Miał rację.
Aby poznać całą historię, zobacz następną stronę lub kliknij przycisk (>). Możesz śmiało udostępnić ten post znajomym na Facebooku!
REKLAMA