1. Nadzieja przez cały kraj
Podróż z mojego cichego, skromnego domu w północnej części stanu Nowy Jork do rozległych, wiecznie zielonych przedmieść Seattle zajęła mi czternaście godzin, dwa loty przesiadkowe i znaczną część mojej wytrzymałości fizycznej. Mam sześćdziesiąt dwa lata. Bolą mnie kolana, gdy pada deszcz, a dolny odcinek kręgosłupa protestuje, siedząc w ciasnych fotelach klasy ekonomicznej.
Ale stojąc na nieskazitelnie czystym, idealnie zamiecionym betonowym ganku ogromnego, ultramodernistycznego domu mojego syna w jednym z najbardziej ekskluzywnych kodów pocztowych Seattle, nie czułem zmęczenia.