Nazywam się Ella i mając dwadzieścia osiem lat, żyłam w złudzeniu, że w końcu uwolniłam się od grawitacji dysfunkcji mojej rodziny. Przez dziesięć lat mozolnie budowałam życie na własnych zasadach – życie określone granicami, eleganckie mieszkanie w Raleigh i karierę, w której moja wartość mierzona była pensją i szacunkiem, a nie tym, ile przemocy byłam w stanie znieść bez narzekania.
Myślałam, że jestem bezpieczna. Myślałam, że dystans jest tarczą.