Javier przerwał jej uprzejmie:
„Proszę pani, proszę zachować spokój. Wszystko zostało odnotowane”.
TYLKO DLA CELÓW ILUSTRACYJNYCH
Daniela poproszono, aby na chwilę odsunął się na bok i porozmawiał w cztery oczy. Laura usiadła obok mnie na kanapie i lekko zadrżała. Zarzuciłem jej płaszcz na ramiona. Po raz pierwszy od dawna na jej twarzy pojawiło się autentyczne, choć nieco przyćmione, poczucie ulgi.
„Nie chciałam, żeby do tego doszło” – mruknęła.
„Wiem” – powiedziałem. „Ale nie musi pani dłużej znosić tego sama”.
Dziś po południu Daniel został poproszony o tymczasowe opuszczenie domu, aby można było ponownie ocenić sytuację. Podjęto środki ostrożności. Margaret wyszła wściekła, twierdząc, że to jeszcze nie koniec.
Kiedy drzwi w końcu się zamknęły, w domu ponownie zapadła cisza.
Laura wzięła głęboki oddech, jakby w końcu mogła odetchnąć.
„Myślałam, że nikt mi nie uwierzy” – powiedziała.
„Wciąż ci wierzę” – odpowiedziałem.
Ciąg dalszy na następnej stronie