Publicité

Rozdział 1: Powrót Fantoma Moim sanktuarium była szklana skrzynia zawieszona osiemdziesiąt pięter nad tętniącym życiem Manhattanem. Tutaj powietrze było przefiltrowane, panowała absolutna cisza, a wszystko – od dokładnego kąta nachylenia mojego minimalistycznego mahoniowego biurka po temperaturę w pomieszczeniu – było całkowicie pod moją kontrolą. Byłam Eleną Vance, prezeską butikowej firmy logistycznej, którą zbudowałam od zera. Nazywali mnie „Królową Lodu” na łamach gazet finansowych, przydomek, który nosiłam jak kevlar. Lód nie krwawi. Lód się nie łamie.

Publicité

Moja Czarna Karta.

Moja ręka powędrowała do wewnętrznej kieszeni marynarki. Była pusta. W samochodzie uleciało powietrze. Ta bezczelność nie była po prostu kryminalna; graniczyła z psychozą. Karta Centurion nie ma ustalonego limitu wydatków, ale przesunięcie pięciomilionowej karty wymagało ręcznej autoryzacji, podpisu i czystej, bezczelnej pewności siebie kogoś, kto uważał się za absolutnie nietykalnego.

„Zmiana planów, Marcus” – powiedziałem kierowcy, a mój głos był niesamowicie spokojny, pomimo adrenaliny, która rozpalała mi krew w żyłach. „Śledź adres sprzedawcy. Greenwich, Connecticut. Zawieź mnie tam natychmiast”.

Biuro Prestige Realty Group było pomnikiem podmiejskiego przepychu – pełne białych marmurowych podłóg, wysokich kolumn i ostentacyjnych, złoconych detali. Przepchnęłam się przez ciężkie, szklane drzwi bez pukania.

Znalazłam je w wielkim holu. Beatrice siedziała przy mahoniowym stole, wymachując piórem Montblanc nad stertą dokumentów do zamknięcia. Julian opierał się o aksamitny fotel, wznosząc toast za własne odbicie kieliszkiem darmowego, starego szampana.

„Anuluj transakcję, Beatrice” – rozkazałam.

Brzmienie kieliszka szampana ucichło. Agentka nieruchomości, kobieta w sztywnym różowym kostiumie, spojrzała w górę z niepokojem.

„Elena!” Beatrice sapnęła, ale natychmiast otrząsnęła się z zamyślenia, a jej twarz wykrzywiła się.

Publicité