Jej telefon milczał.
Żadnych telefonów od Adama.
Żadnych telefonów od Margaret.
Żadnych telefonów od Hamiltonów.
Do dwóch nocy później.
O 19:06 ktoś zapukał do drzwi.
„Kto tam?” krzyknęła, a serce waliło jej jak młotem.
„To ja” – odpowiedział cichy głosik.
Otworzyła.
Ethan stał tam, ubrany w bluzę z kapturem i trampki, z włosami najeżonymi do góry, trzymając złożoną kartkę papieru.
Za nim przebiegła niania, wyraźnie zdezorientowana, rozmawiając przez telefon.
„Ethan” – wyszeptała Clara. „Nie możesz tu być”. Twoja babcia…
„Uciekłam” – powiedziała. „Rozmawiałam przez telefon”.
Mocno go objęła w talii.
„Wiem, że tego nie zrobiłeś” – powiedziała, chowając głowę w swetrze. „Powiedziałam tacie. Nie słuchał.” Ale wiem.
Klara otarła oczy; gardło miała zbyt ściśnięte, by mówić.
Podał jej złożoną kartkę.
„Proszę” – powiedziała nieśmiało. „Narysowałam to dla ciebie”.
Rozłożyła kartkę.
Rysunek dużym domem na wzgórzu, wykonany kolorowymi kredkami.
Mały chłopiec.
Kobieta z czarnymi włosami spiętymi w kucyk.
Na górze drżącymi literami widnieje słowo „RODZINA”.
Czuła ból w piersi.
„Dziękuję” – wyszeptała. „Musisz wrócić, synku. Martwią się”.
„Nie chciałem, żebyś był sam” – powiedział.
Niania przyszła zdyszana.
„Ethan! Nie możesz tak po prostu odejść!”
„Pożegnałam się” – powiedziała z wyzwaniem.
Niania rzuciła Clarze przepraszające spojrzenie i wzięła Ethana za rękę.
„Zobaczymy się jeszcze raz” – powiedziała, oglądając się za siebie.
Klara stała w drzwiach jeszcze długo po ich wyjściu, a rysunek drżał jej w dłoniach.
Coś, co uważała za martwe – jej wewnętrzna walka – znów się obudziło.
Nie pozwoliła, żeby nazwali ją złodziejką.
Oczywiście, jeśli jej nie wysłuchają.
Z pomocą Jenny, Klara zaczęła walczyć.
Nie mieli wiele.
Pieniędzy.
Nie mieli znanych prawników.
Ale wytrwali.
Zażądali nagrania z monitoringu posiadłości Hamiltonów.
Większość wyglądała normalnie.
Ludzie poruszali się po pokojach.
Światła włączały się i wyłączały.
Ale w noc, kiedy zniknął naszyjnik, coś poszło nie tak.
Awaria prądu. „Transmisja urywa się na dokładnie cztery minuty” – powiedziała Jenna, marszcząc brwi przed komputerem. „Od 22:42 do 22:46, w korytarzu na górze, przed pokojem jubilera”.
„Czy ktoś mógł to wyłączyć?” zapytała Clara.
„Może” – odparła Jenna. „Albo system nie działał prawidłowo. Albo ktoś z dostępem do niego manipulował”.
Złożyli wniosek o uzyskanie bardziej szczegółowych informacji od firmy ochroniarskiej.
Prawnik rodziny Hamiltonów wniósł sprzeciw.
Sędzia oddalił wniosek.
„To spekulacje” – powiedział Hale. „Nagranie jest nieistotne. Fakt pozostaje faktem: pani Alvarez była w okolicy”.