„Lyro” – powiedziałam, a mój głos przebił się przez brzęk sztućców. „Nie zawracaj sobie głowy obsługą. Musimy odbyć rodzinne spotkanie”.
2. Sala konferencyjna w domku
„Rodzinne spotkanie?” – prychnęła Lyra, nalewając sobie kolejny, hojny kieliszek Pinot Noir. Nawet na mnie nie spojrzała. „Lorno, proszę, usiądź. Wstrzymujesz kolację, kurczak stygnie, a ja naprawdę nie mam ochoty na żadną z twoich dzisiejszych chwil dla seniorów”.
Nie usiadłam.