Spojrzał na mnie i powiedział cicho:
— Nie jesteś pierwszy.
Na początku nie zrozumiałem, co miał na myśli.
— Wiele jest takich historii — kontynuował. — Zawsze ten sam scenariusz. Samotne kobiety, przypadkowe spotkanie, wieczór w barze, zaufanie… a potem okradzione mieszkanie.
Spojrzałem na niego, ledwo wierząc w to, co słyszę.
— A złapałeś ich? — zapytałem.
Policjant pokręcił głową.
— Jeszcze nie. Są bardzo ostrożni. Zmieniają miasta, nazwiska, wygląd. Próbujemy ich namierzyć od ponad roku.
Czasami najwyższą ceną w życiu jest cena jednej nocy.