„Wszystko w porządku?” zapytała.
Spojrzałem na swoje dłonie. Już nie drżały. „Czuję się… lekko”.
„Dobrze” – powiedziała Diane, odpalając silnik. „Gotowa na kolejną część? Sąd. Prasa. Bitwa o opiekę. Będzie walczył nieuczciwie”.
Spojrzałem na Noaha. Pomyślałem o zimnej nocy, strachu, bezradności. A potem pomyślałem o wyrazie twarzy Masona, gdy nagranie się odtwarzało. Pomyślałem o Sloane odchodzącej. Pomyślałem o inwestorze odstawiającym kieliszek.
„Jestem gotowy” – powiedziałem i mówiłem poważnie. „Bo już nie jestem sam”.
Odjeżdżając spod hotelu Grandview, nie oglądałem się za siebie, na światła ani luksus. Patrzyłem przed siebie, w ciemność, gdzie droga była pusta, a ogrzewanie grzało.
Uwaga autora:
Gdybyś był na tej sali balowej – co byś zrobił? Czy milczałbyś, czy przemówiłbyś, gdy poznałeś prawdę? Podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzach, bo chcę wiedzieć: czy człowiek taki jak Mason zasługuje na drugą szansę… czy tylko na konsekwencje?
Jeśli uważasz ten post za interesujący, polub go i udostępnij.