Edward rozejrzał się i zobaczył, jak goście szepczą, niektórzy nagrywają, jego ojciec był tym zdruzgotany… i zrozumiał, że cała jego władza zniknęła.
Richard podjął ostatnią próbę i podszedł do mnie z wymuszonym, niemal makabrycznym uśmiechem.
„Możemy negocjować. Możemy to rozwiązać”.
Też wstałam. I tym razem powiedziałam na głos.
„Nie. To zostanie rozstrzygnięte w sądzie”.
Zdenerwowany maître d’hôtel podszedł bliżej.
„Proszę pani, kilku funkcjonariuszy przyszło, prosząc o pana Davenporta”.
Na stole zapadła grobowa cisza.
Richard opadł na krzesło.
„Nie… to nie może się stać tak szybko…”
Wzięłam głęboki oddech.
„Jeśli chodzi o ochronę pani córki, wszystko musi dziać się błyskawicznie”.
Cała restauracja patrzyła, jak Richard jest wyprowadzany na zewnątrz. Edward próbował za nim iść, ale funkcjonariusze powiedzieli, że musi zostać: „Pani też zostanie wezwana”.
To był koniec, na jaki zasługiwali.
Kiedy było już po wszystkim, Lucía przytuliła mnie z desperacką siłą.
„Mamo… dziękuję”. Nie wiedziałam, jak się z tego wyplątać.
„Wiem, kochanie. Dlatego jestem przygotowana”.
Wyszłyśmy z restauracji, nie oglądając się za siebie. Na zewnątrz światła Bilbao migotały, jakby świat po prostu kręcił się w kółko, nieświadomy trzęsienia ziemi w tych murach.
Ale dla nas oznaczało to nowy początek.
Lucía wzięła głęboki oddech.
„A teraz?”
Uśmiechnęłam się.
„Teraz w końcu żyjemy”.