an?
Nie sprzeciwił się.
Nie stanął w mojej obronie.
Po prostu unikał mojego wzroku.
Ten rodzaj milczenia nie unika konfliktu – on go wzmacnia.
W czwartą noc stałam w korytarzu, słuchając Marjorie przez telefon, śmiejącej się.
„Claire się dostosuje” – powiedziała komuś. „Zawsze się dostosowuje.”
Coś we mnie przestało płonąć.
Zamarzło.
Oczywiście. Czysto.