Rozdział 1: Architektura iluzji
Silnik mojej Hondy Civic pracujący na biegu jałowym wibrował pod kierownicą – jednostajny, rytmiczny szum, który dawał mi odetchnąć od nagłego, lodowatego przypływu adrenaliny w piersi. Za oszronioną przednią szybą wtorkowy poranek tłum mieszkańców Edmonton szurał po betonie, a ich oddechy unosiły się w mroźnym zimowym powietrzu, gdy przeciskali się przez ciężkie, szklane drzwi Royal Bank . Byłem już umówiony. Decyzja, zapadła w cichych, pełnych bólu godzinach poprzedniej nocy, była ostateczna. Nie wypowiedziałem jednak na głos ani jednego słowa z mojego planu.