„Więc… po co tu przyszłaś?” — zapytała w końcu Elena, bez emocji, jej głos był płaski jak linia EKG bez pulsu.
— „Myślę, że najlepiej będzie powiedzieć ci wprost… zanim usłyszysz to od kogoś innego. Przeprowadzamy się.
Do mieszkania.
Do twojego mieszkania. No… kiedyś było nasze, ale… ja już nie mogę…” — wykonał niejasny gest w stronę nóg, jakby to wszystko wyjaśniało.
Elena sięgnęła po cienką teczkę leżącą na stole — przygotowaną, czekającą na ten moment.
— „Proszę.” — podała mu ją spokojnie.
— „Wszystko jest w środku.”
Testament.
Cesja własności.
Wszystko, czego potrzebowali, by zacząć.