„Dawno temu obiecałam tacie, że będzie ze mnie dumny. Mam nadzieję, że tak było. A jeśli mnie gdzieś dziś wieczorem zobaczy, chcę, żeby wiedział, że wszystko, co zrobiłam dobrze, zawdzięczam jemu”.
To wszystko.
To wystarczyło.
Kiedy muzyka znów zaczęła grać, moja ciotka, która przez cały czas stała przy wejściu, a ja nawet tego nie zauważyłam, znalazła mnie i bez słowa przytuliła.
„Jestem z ciebie taka dumna” – wyszeptała.
Później tego wieczoru zabrała nas na cmentarz.
Trawa była jeszcze mokra po popołudniowym deszczu, a niebo na skraju złociło się, kiedy dotarliśmy.
Klęknęłam przed nagrobkiem taty i położyłam obie dłonie na marmurze, tak jak opierałam swoje na jego ramieniu, kiedy chciałam, żeby mnie słuchał.
„Tak, tato” – powiedziałam cicho. „Dbałam o to, żebyś był ze mną cały dzień”.
Zostaliśmy tam, aż całkowicie zgasły światła.
Tata nigdy nie widział, jak wchodzę na tę salę balową.
Ale i tak zadbałem o to, żeby się ładnie ubrał.