Im więcej uwagi miliarder poświęca temu problemowi, tym lepiej. Jeśli faktycznie odwraca to uwagę, to jest to tylko odwracanie uwagi.
„Trzecie pytanie” – powiedziałem. „W ostatnim rzędzie”.
Wstała kobieta z identyfikatorem czasopisma medycznego. „Czy może pani oszacować dotychczasowy wpływ DataFlow?” – zapytała. „Dużo się mówi o »uratowanych życiach«. Co to właściwie znaczy?”
Wreszcie! – powiedziałem sobie. Mój ulubiony temat.
„W dziewięciu wiodących szpitalach, które wdrożyły naszą pełną platformę w pierwszej fazie” – powiedziałem – „zaobserwowaliśmy średni spadek śmiertelności na OIOM-ach o 23%. Tylko w Johns Hopkins oznaczało to około 400 zgonów mniej w zeszłym roku niż początkowo przewidywano. Nasze aktualne ostrożne szacunki dla wszystkich szpitali partnerskich łącznie wskazują, że 10 000 pacjentów odnotowało znaczną poprawę stanu zdrowia dzięki wcześniejszemu dostępowi do opieki i lepszym informacjom dla lekarzy”. »
Zatrzymałem się na chwilę.
„To właśnie te liczby mnie interesują” – powiedziałam. „Nie 2,1 miliarda. Dziesięć tysięcy. Czterysta. Dwadzieścia trzy procent”.
Jeśli w tej sztuce był jakiś przełomowy moment, to właśnie wtedy wszystko się zmieniło. Można było wyczuć, jak fabuła niezauważalnie zmienia kierunek, od pieniędzy do medycyny.
„W pytaniu czwartym” – powiedziałam – „idziemy w lewo”.
Młoda dziennikarka z plakietką wydawnictwa medialnego skierowanego do kobiet biznesu wstała, o mało nie upuszczając notesu z kolan.
„Przepraszam” – powiedziała, rumieniąc się. „Yyy… Jakiej rady udzieliłabyś młodym dziewczynom oglądającym ten film, które kochają nauki ścisłe, technologię, inżynierię i matematykę, ale nie widzą siebie na stanowiskach kierowniczych w branży technologicznej?”
To uderzyło mnie gdzieś pod żebrami.
„Po pierwsze” – powiedziałam – „cześć. Widzę cię”. Kiedyś byłam taka jak ty. Okulary, aparat ortodontyczny, dziwne koszulki. Cały ten cyrk”. Kilka stłumionych śmiechów. „Moja rada: nie czekaj, aż wszyscy cię zrozumieją, zanim coś zaczniesz. Najbliżsi mogą nie od razu pojąć, co budujesz. To nie znaczy, że robisz to źle. To po prostu znaczy, że wyprzedzasz swoje czasy. Znajdź misję, która cię pasjonuje. Zostań ekspertem w pożytecznej dziedzinie. I otaczaj się ludźmi, którzy bardziej interesują się pracą niż twoim profilem na LinkedIn”.
Wziąłem głęboki oddech.
„A jeśli będziesz miał szczęście zbudować coś ważnego” – dodałem – „wykorzystaj sławę, która ci się z tego narodzi, aby przyciągnąć więcej ludzi, zamiast siedzieć w samotności”.
Jej oczy wilgotniały, gdy znowu usiadła.
Miałem jeszcze jedno pytanie.
„Ostatnie” – powiedziałem. „Ty tam”.
Wstał mężczyzna z odznaką lokalnego komisariatu policji. Zrobiło mi się niedobrze na sam jego widok. Wyglądał na kogoś, kto lubi ludzkie historie.
„Dziękuję” – powiedział. „Mnóstwo mówiło się o tym, że twoja rodzina nie zdawała sobie sprawy z twojego sukcesu i uważała, że jesteś, cytuję, „bezrobotna”. Czy możesz mi coś o tym powiedzieć? Czy to prawda, że twoi rodzice próbowali dać ci pieniądze, bo myśleli, że nie będziesz w stanie zapłacić czynszu?”
I na tym koniec.
Stary ból rozgorzał za żebrami.
Wróciłem myślami do listy Eleny. Dziesięć tysięcy. Dwadzieścia trzy procent. Czterysta. Osiemdziesiąt pięć. Pięć tysięcy.
„To prawda, że moi rodzice zaoferowali mi pomoc” – powiedziałem powoli. „Właśnie wczoraj wieczorem. Dali mi skórzaną teczkę na rozmowy kwalifikacyjne i czek na 5000 dolarów, żeby mi pomóc. Zrobili to, ponieważ, według nich, podejmowałem ryzyko”. Zawsze wierzyli w ciężką pracę, stałą pensję i prosty plan emerytalny.
Spojrzałem prosto w najbliższą kamerę.
„Mieli rację, że chcieli dla mnie stabilizacji” – powiedziałam. „Działali w oparciu o niepełne informacje. To się zdarza w wielu rodzinach, zwłaszcza jeśli jesteś pierwszą osobą, która robi coś innego. Nie powiedziałam im wszystkiego, bo chciałam mieć przestrzeń, żeby coś zbudować, bez ciągłych niepowodzeń. To mój błąd”.
Pomyślałam o mojej matce, która stała przy oknie i poczuła dreszcze na plecach.
„Więc jeśli ktoś szuka czarnego charakteru w tej historii” – powiedziałam – „nie znajdzie go w salonie moich rodziców. Znajdzie dwoje ludzi, którzy ciężko pracowali całe życie, dali swojej córce 5000 dolarów – pieniędzy, na które prawdopodobnie nie byłoby ich stać – i którzy teraz muszą zaakceptować, że dobrze jej się wiedzie. Właściwie, wiedzie się jej więcej niż dobrze. I dopilnuję, żeby wiedzieli o tym w nadchodzących miesiącach”.
W pokoju panowała cisza.
„Dziękuję” – powiedziałam. „To wszystko na dziś”.
Potem, w pudełku, Jona odetchnął z ulgą, jakby wstrzymywał oddech przez ostatnie dwadzieścia minut.
„Udało ci się” – powiedział. „Każdy cytat świadczy o rezultatach, jakie osiągnęli pacjenci, i o tym, jak wiele drugich szans…