Potem będą musieli sobie z tym poradzić jako dorośli. Mogą przeprowadzić się do mniejszego mieszkania. Mogą znaleźć nową pracę. Mogą poprosić Brooke o pomoc. Nie jesteś ich siatką bezpieczeństwa. Dałaś im 36 000 dolarów, a oni je zmarnowali. Jeśli teraz mają kłopoty finansowe, to ich wina.
„Wiem, że masz rację. Wiem o tym, ale…”
Ale nic. Zaraz zaczniesz fantastyczną nową pracę. Budujesz sobie życie. Nie daj się znowu wciągnąć w kłopoty.
Wziąłem głęboki oddech. „Masz rację. Masz absolutną rację”.
Po tym, jak rozłączyłem się z Vanessą, odpisałem na e-mail mamy.
Mamo, przykro mi z powodu pracy taty, ale nie mogę ci pomóc finansowo. Dałem ci 36 000 dolarów przez lata, a ty zdecydowałaś się je wydać na rzeczy, które nie były nagłe. Teraz muszę się martwić o własne życie. Radzę ci porozmawiać z Brooke o pomocy, bo to ona zawsze była dla ciebie priorytetem. Powodzenia. —Ashley
Nacisnęłam „Wyślij” i wyłączyłam telefon.
Trzy dni później zadzwoniła Caroline. Dostałam tę pracę. Zaczęłam płakać, prosto w salonie – łzy szczęścia, łzy ulgi, łzy za wszystko, co musiałam znieść, żeby dotrzeć do tego momentu. Udało mi się. Naprawdę udało mi się.
Najpierw zadzwoniłam do Patricii, żeby jej przekazać nowinę. Krzyczała tak głośno, że musiałam odsunąć telefon od ucha. „Jestem z ciebie taka dumna” – powiedziała. „To dopiero początek, Ashley. Dokonasz niesamowitych rzeczy”.
Potem zadzwoniłam do Vanessy, która nalegała, żebyśmy poszły na kolację, żeby to godnie uczcić. Poszłyśmy do dobrej restauracji – niezbyt eleganckiej, ale lepszej niż gdziekolwiek, gdzie byłam od lat. Zamówiłam najdroższe danie z menu i nie miałam z tego powodu wyrzutów sumienia.
„Za nowy początek” – powiedziała Vanessa, unosząc kieliszek.
„Za nowy początek” – powtórzyłem.
Za trzy tygodnie miałem rozpocząć pracę w szpitalu. Złożyłem wypowiedzenie w firmie farmaceutycznej, a mój szef był wyrozumiały, a nawet mi pogratulował. Szkolenie z rozliczeń medycznych dobiegało końca, a ja osiągnąłem najwyższe oceny. Wszystko w końcu zaczęło się układać.
Wtedy do mojego mieszkania wpadła Brooke.
Wracałem z supermarketu, kiedy zobaczyłem ją siedzącą na schodach przed moim budynkiem. Wyglądała inaczej – szczuplej, bardziej zmęczona. Jej zwykły, zadbany wygląd zniknął, zastąpiony czymś bardziej stonowanym.
„Co tu robisz?” – zapytałem – nie złośliwie, ale też nie ciepło.
„Musiałem z tobą porozmawiać. Przeprosić osobiście”.
„Brooke, mówiłem ci, że potrzebuję przestrzeni”.
„Wiem, ale proszę… daj mi tylko pięć minut. Tylko tyle proszę”.
Zawahałem się przez chwilę, a potem otworzyłem drzwi. « Pięć minut. »
Poszliśmy do mojego mieszkania i położyłam zakupy na blacie. Brooke stała nieswojo w moim salonie i rozglądała się dookoła, jakby nigdy wcześniej tam nie była. Nie była. Nigdy jej nie zapraszałam.
« Ashley, nie wiedziałam », zaczęła. « Przysięgam, że nie wiedziałam, że używają twoich pieniędzy. Kiedy się dowiedziałam, skonfrontowałam się z nimi. Pokłóciłyśmy się strasznie i… i powiedzieli, że dramatyzujesz, że właśnie dałaś im pieniądze i że teraz próbujesz im to wcisnąć. Ale wiem, że to nieprawda. Przejrzałam ich wyciągi bankowe. Widziałam wszystko. »
Skrzyżowałam ramiona. « Czego więc chcesz? Rozgrzeszenia? »
« Nie. Chcę, żebyś wiedziała, że mi przykro. Przepraszam, że byłam nieświadoma, że wszystko uznałam za pewnik, że nie zdawałam sobie sprawy, jak źle cię traktowali. Jesteś moją siostrą i powinnam była to zauważyć. »
Przy ostatnim słowie głos jej się załamał, a w oczach napłynęły łzy.
« Brooke, byłaś dokładnie taka, jaką cię nauczyli. Nie winię cię.»
« Ale powinnam była być lepsza. Powinnam była uważać. Powinnam była stanąć w twojej obronie.»
Trochę złagodniałam. « Tak, naprawdę powinnaś była to zrobić.»
« Powiedziałam im, że nie przyjmę od nich żadnych pieniędzy, dopóki nie przeproszą. I mówiłam poważnie.»
To mnie zaskoczyło. « Zrobiłaś to?»
« Zrobiłam. A teraz oni też są na mnie wściekli. Najwyraźniej jestem niewdzięczna.»
Mimo wszystko poczułam iskierkę współczucia dla niej. « Witaj w moim świecie.»
« Nie rozumiem, jak mogłaś to znosić tak długo.»
« Nie miałam wyboru.»
Brooke otarła oczy. « Wyprowadzam się z ich domu. Mam własne mieszkanie i wracam na studia, żeby zdobyć dyplom. Nie będę już ich idealną małą księżniczką. »
« Świetnie, że jesteś», powiedziałam i mówiłam poważnie.
« Myślisz, że kiedyś mogłybyśmy być prawdziwymi siostrami? Nie tylko z krwi, ale też z tego, że naprawdę byłyśmy dla siebie nawzajem? »
Zastanawiałam się nad tym. « Może kiedyś. Ale to zajmie trochę czasu, Brooke. Dużo czasu. »
« Będę