Rozdział 1: Miraż Rocznicy
Mówią, że Sala Obsydianowa została zaprojektowana przez człowieka, który nie wierzył w światło słoneczne. To podziemna katedra z polerowanego bazaltu, bursztynowego oświetlenia i tego rodzaju przytłumionej, ciężkiej ciszy, która istnieje tylko w miejscach, gdzie jedna butelka wina kosztuje więcej niż średniej wielkości sedan. Dla elity miasta to sanktuarium romansu. Dla mnie, w noc mojej piątej rocznicy ślubu, przypominała wyłożoną aksamitem salę przesłuchań.
Siedziałam sama przy stoliku numer 4, a moja szmaragdowa jedwabna suknia otulała moje krzesło niczym cień życia, którego już nie rozpoznawałam. Jedwab był ciężki, namacalnie przypominając o bogactwie, które Julian i ja zgromadziliśmy przez pięć lat – bogactwie, które uważałam za owoc naszej wspólnej pracy, ale zaczynałam zdawać sobie sprawę, że to jedynie pozłacana klatka ptaka, którego on…