— Mamo, może przyjedziesz do nas na jakiś czas? Przynajmniej dopóki nie znajdziesz czegoś nowego. Nie ma sensu, żebyś była sama, martwiąc się o pieniądze.
Przełknęłam ślinę. — Nie chcę być ciężarem, Kevin. Masz własną rodzinę, własne życie. Poradzę sobie.
— Nie jesteś ciężarem — nalegał. — Jesteś moją mamą. A dzieci tęsknią za tobą. Cały czas pytają o ciebie.
Ten ostatni fragment złamał mnie. Wymyślałam w swojej głowie wymówki, dlaczego nie odwiedzam — ruch, pogoda, zmęczenie — ale prawda była taka, że Jenna zawsze miała powód, dlaczego „to nie był dobry weekend”. Usłyszeć, że Noah i Lily tęsknią, poruszyło coś delikatnego w mojej piersi.
— Tylko na chwilę — powiedziałam w końcu. — Dopóki wszystko się nie ustabilizuje.
— Oczywiście — odpowiedział. — Tylko tymczasowo.