Czasami słyszałam ich śmiech. Czasami słyszałam swoje imię.
„Daniel ostatnio jest taki poważny” – powiedziała Lily.
„On jest po prostu bardzo intensywny” – odpowiedziała moja mama. „Za dużo myśli”.
Nigdy nie mówili „zdeterminowany”. Nigdy nie mówili „ambitny”. Te słowa były zarezerwowane dla pasji Lily: zajęć tanecznych, fotografii, sześciotygodniowego letniego stażu w Nowym Jorku „żeby poszerzyć horyzonty”, pochodzącego prosto z tego samego wyimaginowanego źródła, co mój „fundusz na naukę”.
Chodzi o to, że praca mi nie przeszkadzała. Nie zniechęcał mnie wysiłek. Po prostu myślałam, że wszyscy dążymy do tego samego celu: umożliwienia mi pójścia na studia.
Kiedy nadszedł e-mail z rekrutacją z Ohio State University – wczesne przyjęcie na kierunek zarządzanie – siedziałam wpatrzona w ekran przez minutę, zanim mogłam złapać oddech. Potem wybuchnęłam śmiechem, tak głośnym, że Lily zawołała ze swojego pokoju: „Co się z tobą dzieje?”.