Wciąż pamiętam, jak koperta leżała w mojej torebce, gdy stałam na schodach przed domem mojego dzieciństwa. Nie była ciężka w żadnym fizycznym sensie, ale uciskała moje biodro niczym żywa istota, promieniując ciepłem. Była dowodem każdej nieprzespanej nocy, każdego pominiętego święta, każdego związku, który rozpłynął się w powietrzu, bo zawsze myślałam, że „już prawie skończyłam ten ostatni sprint”.
W środku znajdowały się kopie kontraktów wartych dziesięć milionów dolarów.