Funkcjonariusze przyjechali w ciągu kilku minut, przeszukując każdy pokój, każdą szafę, strych i garaż. Nie było śladów włamania. Nie było żadnych wskazówek, jak się tu dostał.
„Mógł jeszcze mieć stary klucz” – powiedział jeden z funkcjonariuszy.
Moje bezpieczne miejsce przestało przypominać moje własne.
Detektyw Mark wrócił z ponurą miną.
„Planuje” – powiedział cicho. „Jest cierpliwy. A cierpliwi mężczyźni są nieprzewidywalni”.
Zapadła noc, ciężka i napięta. Dwóch funkcjonariuszy pozostało na zewnątrz. W środku dom zdawał się wstrzymywać oddech.
Rebecca zwinęła się obok mnie na kanapie. Ethan spał, błogo i bezpiecznie, wolny od strachu.
Potem światła zamigotały – raz, drugi – i w domu zapadła ciemność.
Funkcjonariusze zapewnili nas, że w budynku zabrakło prądu. Nic nie wskazywało na dom. Ale krótka awaria prądu przyprawiła mnie o dreszcz.
Detektyw Mark, który został w pobliżu, wrócił.
„Mam…