„W Nowym Jorku jest to legalne za zgodą jednej osoby” – odpowiedziałam spokojnie. „I sprawdziłam”.
Moja mama natychmiast zaczęła płakać.
„Claire, chcieliśmy ci tylko pomóc”.
„Mówiłaś, że mnie zerwiesz i nazwiesz niezrównoważoną” – przypomniałam jej.
Ojciec próbował argumentować, że źle zrozumiałam.
„Nie” – powiedziałam.
Marina próbowała podnieść dokument ze stołu. Położyłam na nim rękę.
„Nie”.
„A teraz?” – zapytała. „Zamierzasz nas ukarać?”
„Nie” – powiedziałam cicho. „Chronię się”.
Głos ojca stał się groźny.
„Możemy się odwołać”.
„Możesz spróbować” – powiedziałam. „Ale nie walczysz z pogrążoną w żałobie wdową. Walczysz z prawnikami z Manhattanu, którzy się w tym specjalizują”.
Moja mama nagle zaczęła błagać.
„Niech Marina ma chociaż jeden strych. To twoja siostra”.
„Masz sześć” – powiedziała szybko Marina. „Nie bądź chciwa”.
O mało się nie roześmiałam.
„Mój mąż zmarł dzisiaj” – powiedziałam spokojnie. „A ty w ciągu godziny już planowałaś, jak odzyskać to, co mi zostawił”.
Ojciec zapytał, czy powinnam odciąć dopływ krwi.
„Tak” – odpowiedziałam.