„Szybciej, Eleno!” krzyknęła mama. „Krawędzie wciąż są brudne! To, że jesteś w ciąży, nie znaczy, że jesteś młodą damą! Pamiętaj, skąd pochodzisz. Dorastałaś w biedzie. Jesteś przyzwyczajona do prac domowych. Przestań się mazać!”
„A-ale…” krzyknęła Elena, trzymając się za dolną część pleców. „Brzuch mnie boli… kręci mi się w głowie…”
„Nie obchodzi mnie to! Dopóki podłoga nie będzie lśnić! A wy, pokojówki, jeśli któraś z was spróbuje jej pomóc, zwolnię was!”
Całe moje ciało zamarło.
Moja mama… kobieta, o której myślałam, że naprawdę kocha moją żonę… robiła z niej służącą w moim domu, kiedy mnie nie było?
„MAMO!” krzyknęłam.
Wszyscy podskoczyli z szoku. Doña Miranda zbladła, gdy mnie zobaczyła.
„M-Marco?” wyjąkała mama. „Synu! Jesteś wcześnie!” Myślałam, że wrócisz dziś wieczorem!”
Podbiegłem do Eleny i pomogłem jej wstać. Trzęsła się ze zmęczenia. Jej kolana były czerwone od klęczenia przez tak długi czas.
„Co robisz mojej żonie?!?” krzyknąłem do mamy.
„Synu, mylisz się!” Mama natychmiast zmieniła ton, nagle stając się życzliwa. „Elena nalegała! Powiedziała, że chce ćwiczyć! Powiedziała, że chce pomóc! Prawda, Eleno?”
Mama spiorunowała Elenę wzrokiem.
Elena spuściła głowę. „T-tak, Marco… Chciałam tylko posprzątać…”
Zobacz więcej na następnej stronie