Powiedział, że życie nie mierzy się latami, ale chwilami, które nadają tym latom sens.
Sąsiedzi świętowali z nami w milczeniu, przynosząc jedzenie i koce, nie prosząc o uznanie.
Niektórzy nadal myślą, że wyszłam za mąż dla pieniędzy.
Już się z nimi nie kłócę.
Prawda jest prosta: wyszłam za mąż, aby chronić mężczyznę, który zasługiwał na godność i towarzystwo.
I w trakcie tego procesu odkryłam miłość, która nie ma daty ważności.
Kiedy teraz widzę mojego syna biegającego po ogrodzie pod drzewem cytrynowym, myślę o procesie, oskarżeniach i werdykcie.
I uśmiecham się, bo żaden osąd nie może odebrać tego, co naprawdę kochane.