Chciałam rzucić czymś ciężkim.
Zamiast tego patrzyłam.
Weselny koktajl rozpoczął się o szóstej. Stałam na krawędzi, w czarnej sukience, która mogłaby sprawić, że kelner mrugnąłby okiem i nie pozwoliła mu się utrzymać na nogach. Cash Sullivan spóźnił się dziesięć minut, jak zawsze – najlepszy przyjaciel Taylor od podstawówki i typ przystojnego mężczyzny, który z czasem staje się jeszcze bardziej atrakcyjny. Pocałował Taylor, ale zatrzymał się trochę za długo, kiedy odwrócił głowę w stronę Solé. Na jej twarzy pojawił się uśmiech – drapieżny, skryty – i zniknął równie szybko.
Przemknęło mi przez myśl wspomnienie: grill w ogrodzie lata temu, Taylor była po prostu zakochana, Cash śmiała się za głośno w kuchni, podczas gdy śmiech Solé muskał jego ciało. Sposób, w jaki Holly pojawiła się obok mnie w tamtej chwili – jej zimne paznokcie na moim nadgarstku – szepcząc: „Nie powtórzysz niczego o przyjaciółce Taylor. Wszystko psujesz. Zawsze to robisz. Tego dnia nauczyłam się modulować głośność mojego głosu: głośność, która nie niesie się”. Z cienia palmy w kształcie donicy dostrzegłam Casha i Solé, którzy przemykali się wzdłuż krawędzi tłumu, z głowami pochylonymi ku sobie. Poruszałam się instynktownie, nonszalancko, jakby sprawdzając wiadomości.
„Naprawdę myślisz, że dasz radę?” wyszeptał Cash, cicho słysząc dźwięk fortepianu.
Uśmiech Solé zbladł. „To się dzieje, prawda? Taylor mnie kocha”.
„Podoba mu się sama myśl o tobie” – powiedział. „Jeśli kiedykolwiek dowie się, co zrobiliśmy w Aspen… To koniec”.
Moje płuca oszalały. Otworzyłam telefon i zaczęłam nagrywać, stojąc zupełnie nieruchomo, niczym posąg z tętniącym sercem. Aspen. To słowo spadło niczym potłuczone szkło. Fragmenty wspomnień wciąż mnie urywały, gdy cicho cofałam się korytarzem.
W swoim pokoju przeglądałam Instagrama. Aspen. Nagranie płatka śniegu. Cofnęłam się o półtora roku w kwestii profilu Solé. Tam: seria selfie przed kominkami i filmiki na ekranie, bez Taylor w zasięgu wzroku. Trzeciego dnia podpis: „Przytulne wieczory w Aspen. Cieszę się, że niektórzy postanowili zostać”. Cash zauważyła: „Nie mogliśmy przecież opuścić nieba, prawda?”. Odpowiedziała emotką płomienia. Kilka zdjęć później Taylor opublikowała z lotniska: „Spotkania na ostatnią chwilę. Obrzydliwe, że nie mam prochu – następnym razem, kochanie”. Kalendarz był czysty. Taylor odeszła. Zostały.
Wzięłam głęboki oddech i utknął mi gdzieś między obojczykiem a ustami.