William uderzył dłonią w stół i upierał się, że to towarzystwo Jonathana. Lekko przechyliłam głowę.
„Już nie” – powiedziałam.
Jonathan rzucił się na mnie, oskarżając mnie o oszukanie. Uniosłam brew i zapytałam, czy go wrobiłam, czy po prostu nie przeczytał tego, co podpisał.
Vanessa spojrzała na niego zdezorientowana i zapytała, dlaczego powiedział jej, że wszystko należy do niego. Nie potrafił odpowiedzieć.
Pochyliłam się nieco bliżej i przypomniałam mu jego wcześniejsze słowa o tym, że to mój ostatni dzień w tym domu. Przełknął ślinę i cicho potwierdził.
„Cóż, zapomniałeś o czymś jeszcze” – powiedziałam, rozglądając się po pokoju.
Jego głos był ledwo słyszalny, gdy pytał, co mam na myśli. Uśmiechnęłam się.
„Ten dom został zakupiony ze środków firmy” – powiedziałam spokojnie.
Czytaj dalej na następnej stronie