Akustyka restauracji L'Jardin została zaprojektowana tak, aby bogaci mogli słyszeć własne myśli, a ja słyszałem jedynie miarowe, rytmiczne zgrzytanie zębów mojego ojca, gdy się uśmiechał. Był to wyćwiczony, zabójczy wyraz twarzy – taki, jakiego używał, gdy finalizował transakcję lub zwalniał podwładnego. Pochylił się nad chrupiącym, oślepiająco białym obrusem, wskazując na mnie swoim Pinot Noir, jakbym był plamą na arcydziele, które próbował sprzedać.
„Nie przejmuj się Khloe ” – powiedział, a jego głos ociekał tym mdłym, słodkim urokiem, który rezerwował dla zamożnych klientów i kelnerów, którym zamierzał dawać niższe napiwki. „Ona jest naszym stałym dziełem w toku. Wciąż próbuje odnaleźć się w realnym świecie”.