„Zupa” – odpowiedział funkcjonariusz. „Zupa, która według pierwszych szybkich testów przeprowadzonych przez zespół ratowników medycznych zawiera silnie toksyczny związek, który wciąż próbujemy precyzyjnie zidentyfikować”.
Poczułam, jak mój oddech staje się urywany, próbując zrozumieć, jak coś tak prostego jak rodzinny obiad mogło skończyć się utratą przytomności przez trzy osoby na sali operacyjnej.
„To nie ma sensu” – mruknęłam. „Evan prawie nigdy nie gotuje, Nora przyjechała dziś po południu, a Leo je tylko to, co przygotowuję przed przybyciem do szpitala”.
Marcus spojrzał w dół, a ten drobny, ale druzgocący gest sprawił, że w mojej piersi powoli zaczęło narastać przerażenie.
„Emmo” – powiedział ostrożnie – „jest jeszcze coś, co powinnaś wiedzieć, zanim ich odwiedzisz”.
Wpatrywałam się w niego, czując, jak powietrze wokół mnie robi się ciężkie, czekając na słowa, które zdawały się uwięznąć mu w gardle.
„Wstępne testy wykazały, że stężenie substancji we krwi Evana jest znacznie wyższe niż u Nory i Leo” – wyjaśnił w końcu.
Funkcjonariusz skrzyżował ramiona i spojrzał na mnie z dziwną mieszaniną podejrzliwości i współczucia, co pozwoliło mi zrozumieć, co myślą, zanim jeszcze powiedzieli to na głos.
„To sugeruje, że mógł zażyć substancję przed innymi” – dodał funkcjonariusz. „Albo że spożył ją w innej ilości”.