Ale to nie brak butelki naprawdę zmroził mi krew w żyłach.
To obraz zamrożony na ekranie bezpieczeństwa laboratorium.
Kamera uchwyciła kogoś wchodzącego do laboratorium tej samej nocy.
A kiedy funkcjonariusz przybliżył obraz, żeby się lepiej przyjrzeć, od razu rozpoznałam twarz.
To był mój mąż.