Mijały minuty… a potem usłyszałam krzyki, które zmroziły mi krew w żyłach.
Wybiegłam na zewnątrz. Znalazłam ją uwięzioną, płaczącą, otoczoną przez rój.
Moja szwagierka filmowała wszystko komórką, śmiejąc się, jakby to był jakiś eksperyment.
Próbowałam się z nią skontaktować. Nie mogłam.
Teściowa złapała mnie za włosy i rzuciła na ziemię.
„Niech tak będzie! Moja córka jest szczęśliwa” – powiedział.
Rozejrzałam się, szukając męża. Pomocy?
On tylko wzruszył ramionami.
—Pozwól jej skończyć.