Dziecko naznaczone od pierwszego dnia
Angelo nie mieścił się w zwykłym łóżeczku. Jego ubrania musiały być improwizowane z dorosłych tkanin. Każda wizyta u lekarza kończyła się tym samym okrutnym orzeczeniem:
„Długo nie pożyje”.
Mówili, że jego serce nie wytrzyma, że jego płuca są słabe, że jego życie będzie krótkie. Ale Maria nie chciała się z tym pogodzić. Spędzała całe noce, tuląc go, szepcząc, że jest kochany, że dopóki ona oddycha, nie będzie sam.
Giovanni, jego ojciec, pracował niestrudzenie, żeby opłacić leki i wizyty u lekarza. Sprzedawał warzywa, nosił worki, podejmował się każdej pracy. Nie po to, żeby się wzbogacić, ale żeby dać synowi szansę.
Dzieciństwo samotnego olbrzyma