„Ona nie jest twoja, Julianie” – powiedział Magnus, robiąc krok naprzód i zniżając głos. „Biologicznie, być może. Ale prawnie? Jesteś tylko dawcą, który nie zapłacił składki”.
Julian został wyprowadzony ze szpitala z powrotem w przenikliwy chłód nowojorskiej zimy. Stał na chodniku, wpatrując się w rozświetlone okno oddziału położniczego.
Dopiero wtedy zdał sobie sprawę, że nie przegrał po prostu partii.
Grał w warcaby, a Elena w trójwymiarowe szachy.
Nie docenił cichej kobiety pielęgnującej ogród i nie zdawał sobie sprawy, że przez cały ten czas cierpliwie kopała mu grób.
Podniósł kołnierz, chroniąc się przed wiatrem i skierował się do metra.
Król Niczego.
Czy uważasz, że Julian zasłużył na utratę absolutnie wszystkiego? Daj nam znać, co o tym myślisz w komentarzach!