„To małżeństwo” – kontynuował Douglas z naciskiem – „doszło do punktu, w którym być może dobiegło końca”.
W jego głosie słychać było żal, ale w oczach malowała się ulga, której nie dało się ukryć.
„Rozumiem” – odpowiedziałem spokojnie.
Ulga była widoczna na jego twarzy przez chwilę, zanim udało mu się ją ponownie ukryć. Wydawał się zaskoczony, jak łatwo przyjąłem jego oświadczenie.
Następnego ranka złożył pozew o rozwód. Wtedy właśnie jego plan zaczął się sypać.
Dwa dni po złożeniu pozwu jego prawnik skontaktował się z nim z pytaniem, które najwyraźniej go zbladło. Nie byłem obecny podczas rozmowy, ale ta historia dotarła do mnie później dzięki serii pilnych telefonów, które Douglas zaczął wykonywać tego popołudnia.
Zgodnie z raportem, jego prawnik przejrzał wstępne sprawozdania finansowe, a następnie powoli zapytał: „Gdzie w raporcie majątkowym małżeńskim znajduje się majątek pana żony?”.
Widocznie Douglas zawahał się przed odpowiedzią, ponieważ zawsze zakładał, że odpowiedź będzie oczywista.
Tej samej nocy zadzwonił do mnie bezpośrednio.
„Myślę, że w dokumentach finansowych może być błąd” – powiedział z wymuszonym spokojem.
„Nie ma błędu” – odpowiedziałem.
„Mój prawnik nie może znaleźć twoich kont” – kontynuował ostrożnie.
„Nie powinny się one pojawić w aktach małżeństwa” – wyjaśniłem.
Nastąpiła długa cisza.
⏬ Ciąg dalszy na następnej stronie ⏬