Publicité

Ela podpisała papiery rozwodowe w milczeniu — nikt nie wiedział, że jej miliarder ojciec obserwuje ją z końca sali… Atrament na dokumentach ledwo zdążył wyschnąć, gdy Ethan Carter wydał zimny śmiech i swobodnie przesunął czarną kartę Amex po wypolerowanym blacie mahoniowego stołu.

Publicité

— Weź to, Emily. Powinno wystarczyć, żeby opłacić jakiś tani lokal przez miesiąc. Uznaj to za rekompensatę za dwa lata straconego czasu.

Z kąta jej dziewczyna Vanessa cicho zachichotała, już wyobrażając sobie, jak przeorganizuje penthouse Ethana.

Dla nich Emily nie znaczyła nic — ktoś bez przyszłości i miejsca, do którego mogłaby pójść.

Uważali ją za słabą.

Całkowicie zignorowali mężczyznę w ciemnoszarym garniturze siedzącego cicho w rogu sali.

Nie mieli pojęcia, że to Alexander Reed — właściciel budynku… i ojciec Emily.

I na pewno nie zdawali sobie sprawy, że podpisanie tych dokumentów będzie kosztowało Ethana wszystko.

Sala konferencyjna Harrison & Cole pachniała skórą, starym kawowym aromatem i czymś nieodwracalnym. Deszcz spływał po wysokich oknach z widokiem na miasto.

Emily siedziała spokojnie po jednej stronie stołu, ręce spoczywały na kolanach. Miała na sobie prosty kremowy sweter, bez biżuterii — jej obrączka zniknęła kilka dni temu.

Po drugiej stronie był Ethan.

Nienaganny garnitur. Luksusowy zegarek. Pewny siebie uśmiech, który był niemal okrutny.

Publicité